Szukajcie a znajdziecie – Prawdę!

Sam, LLB (Hons) - Bannockburn, Scotland

Photo of Sam

Cześć,  mam na imię Sam i chciałbym opowiedzieć o tym jak zostałem Chrześcijaninem. Teraz mam 36 lat. Ta historia sięga czasu, kiedy miałem 21 lat, około 5 lat wcześniej faktycznie stałem się chrześcijaninem – lub zostałem „zbawiony” jak ujmuje to Biblia. Dorastałem bez szczególnego udziału, ani też zainteresowania kościołem, religią, czy Chrześcijaństwem. Nasi rodzice, tak jak wielu, pozostawiło nam (moim czterem braciom i mnie) byśmy podjęli naszą własną decyzję.  To podejście brzmi rozsądnie – w końcu, nie powinniście zmuszać dziecka do wiary w coś, czyż nie? Ale… jeśli dzieje się coś co jest prawdą o życiu, życiu po śmierci i wieczności, to faktycznie może to jednak dobry pomysł by ich tego uczyć? Jednak moi rodzice nie znali prawdy na ten temat, więc nie można oczekiwać aby nas uczyli. W każdym razie to sprawiło, że miałem w tym temacie otwarty umysł, chociaż kościół zawsze nudził i czasami faktycznie mnie irytował. Dużo mówienia i teorii, ale małe odnoszenie się do tego w codzienności.

W wieku 21 lat byłem bliski ukończenia Uniwersytetu na wydziale Prawa. Poza tą rzeczywistością pracy i kariery, zawsze byłem zapalonym czytelnikiem i od młodości interesowałem się nauką, geografią, mechaniką i ogólnie wiedzą. Tak jak fizycznym światem nauki, byłem również zainteresowany tymi intelektualnym/filozoficznymi rzeczami związanymi z życiem i z chęcią spędzałem godziny omawiając sens życia z innymi (często upijając się, a później doszła marihuana). Zacząłem interesować się różnymi rzeczami takimi jak Buddyzm, filozofia klasyczna, tai chi, medytacjami, sztukami walki i jogą. Zostałem wegetarianinem, głównie z powodów zdrowotnych, ale również z powodu nauki tych wschodnich religii.

Po tym jak byłem na Uniwersytecie, przeniosłem się do Glasgow do pracy w kancelarii brokerskiej. Miałem przyjaciół, dobrą pracę, ładne mieszkanie i świetną rodzinę. Ale życie toczyło się dalej i zdałem sobie sprawę, że czegoś mi brakuje. Moje zainteresowanie w duchowe sfery życia przyniosły wiele pytań, ale żadnych odpowiedzi. W końcu wszystko sprowadziło się do trzech głównych pytań:

- Jak się tutaj dostaliśmy?

Czytałem książkę o ewolucji i starałem się zrozumieć jak to działa. Jednak wydawało się, że nikt nie był w stanie dokładnie powiedzieć w jaki sposób ta niesamowita złożoność życia powstała z niczego. To bardzo ważne pytanie i chciałem odpowiedzi.

- Jaki mamy cel?

Wiele osób uważa, że naszym celem jest  „dobrze się bawić” lub „robić coś dobrego dla innych”. Nie miałem pojęcia. Jednak znowu, chciałem się dowiedzieć czy rzeczywiście mam jakiś cel w życiu. Czy byłem tutaj z jakiegoś powodu? Odpowiedź wpłynie na to, co postanowiłem robić w życiu.

- Co stanie się z nami kiedy umrzemy?

Buddyzm naucza, że zostaniemy poddani reinkarnacji. Zastanawiałem się czy to prawda. Jak to działa? Kto decyduje jakim powrócisz i jak to jest zorganizowane, że akurat ciebie to spotyka? Taoizm tymczasem naucza, że powinieneś medytować aby budować „cielesną energię”, a kiedy umrzesz będziesz w stanie osiągnąć inną płaszczyznę istnienia. Moim problemem było, że nigdy nie byłem w stanie prawidłowo medytować. Inni ludzie mają dużo z medytacji; ja po prostu nie mogłem osiągnąć niczego. To nie zdawało się być uczciwe, że postęp do jakiegoś następnego życia był uzależniony od naszej istoty, która jest w stanie opanować pewną umiejętność. Co z niepełnosprawnymi, którzy nie byli w stanie stosować tai chi i medytacji?

Ja byłem całkiem otwarty tzn. nie miałem żadnych oczekiwań, co do tego jakie te odpowiedzi miały być; nie trzymałem się żadnej konkretnej filozofii, zwyczajnie chciałem znać prawdę. Poczułem, że nie mogę po prostu żyć nie wiedząc dlaczego tutaj jestem, co miałbym robić (jeśli w ogóle), a także co się stanie, kiedy to wszystko się skończy. Chociaż miałem wszystkie materialne rzeczy jakich potrzebowałem, to zauważyłem,  jak brakujące odpowiedzi wpływały na moje szczęście. Poczułem jakiś rodzaj egzystencjalnego niepokoju – przynajmniej w pewnych momentach życia. Nie miałem w sobie pokoju; picie i okazjonalnie narkotyki nie mogły tego wyleczyć, nie mogły hedonistyczne zabawy, muzyka, piłka nożna, czy cokolwiek.

W pracy spotkałem dziewczynę o imieniu Shanaz, która mieszkała blisko mnie. Poznałem ją trochę lepiej kiedy czasami jechaliśmy tym samym pociągiem do pracy i rozmawialiśmy idąc do biura. W jakiś sposób stopniowo zauważyłem, że ona była Chrześcijanką, ale w ogóle nie byłem zainteresowany. Chrześcijański Bóg na tyle na ile byłem zorientowany, istniał jedynie w głowach prostych ludzi, którzy potrzebowali w coś takiego wierzyć. Chrześcijaństwo nie było oparte na faktach, miało książkę, która była pełna luk i prawdopodobnie była nieprawdziwa, a do tego była w tyle za bardziej oświeconymi drogami myślenia, takimi jak religie wschodu. Tak przynajmniej myślałem w tym czasie.

Wszystko się nieco zmieniło kiedy poznałem Henrego, męża Shanaz i jego przyjaciela, który też miał na imię Sam. Sam był Francuzem, mniej więcej w moim wieku i był w porządku facetem. Kiedy spotkaliśmy się pierwszym razem na kolacji u Henrego, zapytał mnie: „Jaki masz w życiu cel?” Skąd wiedział, że spędziłem zeszły rok na rozważaniu tego pytania?! Nie jest to rodzaj pytania, które zadajesz każdej napotkanej osobie.

W ciągu kilku następnych miesięcy spędzałem okazjonalnie trochę czasu z Henrym, Samem i innymi osobami z ich kościoła. Nigdy w życiu nie spotkałem ludzi jak oni. Oni wierzyli w Biblię. Wcześniej sądziłem, że nawet Chrześcijanie nie wierzą w Biblie literalnie i żeby zrozumieć cokolwiek z niej musisz przyjrzeć się terminom jako alegoriom, metaforom itd. Nie. Oni po prostu wierzyli tak jak jest powiedziane. Dosłownie i kropka.

Dość szybko zdałem sobie sprawę, że odrzuciłem Chrześcijaństwo faktycznie nie wiedząc o nim zbyt wiele. Było tyle rzeczy w Biblii o których nawet nie miałem pojęcia. Mówienie w językach. Proroctwa o światowych wydarzeniach. Dinozaury. Piekło.

Ja również zauważyłem, że ci ludzie mają relację z Bogiem. Modlili się do niego tak o najmniejsze rzeczy, jak pogoda, ale również o te największe. Naprawdę uderzyło mnie, że mówią do niego tak jakby był osobą.

Ilekroć miałem pytanie, odpowiadali mi i pokazywali wersety z Biblii, które udowadniały ich punkt widzenia. Na przykład, zawsze sądziłem, że Chrześcijanie mają wielki problem z dinozaurami, ponieważ takie stworzenia nie były wymieniane i kiedy odkryto ich skamieniałości udowodniono, że Biblia się myli. Ponownie było nie tak jak myślałem. Pamiętam, jak Henry pokazał mi pisma z księgi Hioba, w której są opisane dinozaury – zniknął kolejny mój powód do niewiary.

W tym momencie mojego życia doszedłem do wniosku, że byłem daleki od bycia doskonałym. Robiłem rzeczy, których żałowałem. Wiedziałem, że sporadyczne używanie przeze mnie narkotyków było dla mnie złe. Patrząc wstecz, mogę zobaczyć, że Bóg w tym czasie bardzo nade mną pracował. Nie miałem o tym w tedy pojęcia, ale Biblia mówi, że Bóg „wzywa” osobę, a także przekonuje ją o grzechu. To stało się bez mojej wiedzy.

Najważniejszą rzeczą jaka stała się w ciągu tych tygodni to poznanie odpowiedzi na wszystkie moje pytania. Ja bym nigdy, przenigdy nawet nie pomyślał, że Chrześcijaństwo i Biblia dają odpowiedzi. Jednak dziwną rzeczą było, że kiedy Henry i inni mówili mi rzeczy z Biblii, wierzyłem im. Moje poprzednie wierzenia na temat duchowych rzeczy brzmiały teraz niedorzecznie nawet dla mnie. Jednak rzeczy z Biblii zapadały we mnie głęboko. Po prostu wiedziałem, że były prawdziwe. Nie wiedziałem dlaczego miałem co do nich taką pewność. Jednak po raz kolejny patrząc wstecz widzę, że Duch Święty będzie pokazywał prawdę. To jest jedno z Jego imion – Duch Prawdy .

Stanąłem więc przed wyborem. Z jednej strony nie miałem pragnienia aby stać się nowo – narodzonym Chrześcijaninem. Chrześcijaństwo w Wielkiej Brytanii jest najmniej modną rzeczą w dzisiejszych czasach. Nie miałem ochoty stanąć przed moimi kolegami i rodziną mówiąc im, że teraz wierzę w Boga, Jezusa i Biblię. Jednak z drugiej strony, byłem teraz wierzącym, wiedziałem, że te rzeczy są prawdziwe i chociaż moja „cielesna natura” pragnęła kontynuowania hedonistycznego życia, chciałem być zbawiony. Chciałem znać prawdę o życiu, życiu po śmierci i Bóg mi to pokazał. Znalazłem odpowiedzi na wielkie życiowe pytania. Wiedziałem, że muszę sprawić by moja dusza była bezpieczna; gdybym umarł nie będąc zbawionym nie wszedłbym do Królestwa Niebieskiego.

Jest cena jaką musisz zapłacić za bycie zbawionym i jest nią oddanie swojego życia Bogu. Taka perspektywa spowodowała u mnie opóźnienie… ale w końcu zrozumiałem, że muszę to zrobić. Zadzwoniłem do Sama po bezsennej nocy i powiedziałem mu, że potrzebuję być zbawionym. Tego dnia po pracy poszedłem się z nim zobaczyć i po upewnieniu się, że wiem co robię i że oddaję się temu na 100%, poszliśmy się modlić. Poprosiłem Boga o wybaczenie moich grzechów, a następnie po upływie minuty Sam i inny starszy kościoła położyli na mnie ręce i modlili się o otrzymanie Ducha Świętego. Po kilku minutach zacząłem mówić innymi językami… nowym językiem danym przez Ducha Świętego, kiedy On przychodzi aby w tobie zamieszkać. Potem zostałem ochrzczony pod wodą. W taki sposób wypełniłem kluczowe słowa Jezusa Chrystusa:

„Jeśli się kto nie narodzi z wody i z Ducha, nie może wejść do Królestwa Bożego". JANA 3:5

W krótce po tym zacząłem doświadczać cudownej mocy Bożej. Zostałem zmieniony. Po raz pierwszy w moim dorosłym życiu mogłem uśmiechać się do nieznajomych ludzi w sklepach. Czułem się szczęśliwy. Czułem w sobie całkowity pokój, ponieważ znalazłem prawdę. I wiedziałem, że jestem wolny od grzechów. Wcześniej byłem zaniepokojony tym, jak ludzie mogą zareagować kiedy zrobię coś źle. Teraz wiedziałem, że Bóg wybaczył mi i to było wszystko, co się liczyło. Teraz już o nich nie myślę.

Doświadczyłem całkowitej przemiany w sposobie myślenia i moich uczuciach. Z innymi osobami w kościele natychmiast  nawiązałem relację, która była znacznie bardziej głęboka i szczera niż większość relacji jakie w ogóle miałem z ludźmi w świecie. Rzeczy, które dzieją się na świecie, nagle miały sens kiedy spoglądałem na nie w świetle Biblii. Biblia wyjaśnia dosłownie wszystko. Przyszła do mnie żywa, zdałem sobie sprawę, że to jest żywa księga, której Bóg używa by mówić do ludzi. Tak po prostu.

Od tej pory wzrastam w wierze i rozumieniu Bożych dróg, podróżuje dookoła świata z moim kościołem i doświadczam wielu fantastycznych rzeczy. Ożeniłem się w 2006 roku i jestem szczęśliwy ze swoją żoną, którą poznałem w kościele, a także naszym młodym synem.

Jeśli czytasz to i zastanawiasz się nad Bogiem, lub o tym by stać się Chrześcijaninem, zachęcam was byście dowiedzieli się więcej. MOŻECIE znaleźć prawdę – ponieważ Bóg pokaże ci ją jeśli jej poszukujesz. Nieważne co mówią media, wasi przyjaciele, lub ‘akceptowana mądrość’ – znajdźcie dla was realną prawdę. „Szukajcie Pana, dopóki można go znaleźć” (IZAJASZA 55:6).

Jeśli chcielibyście dowiedzieć się czegoś więcej o moim świadectwie, możecie skontaktować się ze mną przez napisanie do nas i zapytanie o mnie.

Sam

Post new comment